palmtop - giĹĽycko hotele - hotele kielce - myjnia bezdotykowa -
okolone z rzadka rachitycznymi drzewkami. Niebo zaciągnęło się chmurami i przez resztę dnia jechali w ponurym, popołudniowym świetle.
Kurik na swoim wałachu zbliżył się do Sparhawka.
- Pogoda niezbyt zachęca do podróży, prawda? - zauważył.
- Tak, robi się dość paskudnie - przyznał Sparhawk.
- Dzisiejszej nocy będziemy musieli rozbić gdzieś obozowisko. Konie niemal padają ze zmęczenia.
- Dobrze - zgodził się Sparhawk. - Sam nie czuję się zbyt palmtop rześko. - Oczy go piekły i bolała głowa.
- Tylko że ja już od godziny nie widziałem czystej wody. Może pojechałbym z Beritem rozejrzeć się za jakimś strumieniem lub źródłem?
- Jedź, ale bądź czujny
- ostrzegł Sparhawk. Kurik obrócił się w siodle.
- Bericie! - zawołał. - Jesteś mi potrzebny. Sparhawk z pozostałymi jechali dalej kłusem, a giermek i nowicjusz wysforowali się naprzód.
- Nie powinniśmy robić giĹĽycko hotele teraz przystanku w drodze - powiedział Kalten.
- Musimy, chyba że chcesz przed nastaniem ranka iść na piechotę - odparł Sparhawk. - Kurik ma rację. Konie mają już niewiele sił.
- Tak, to prawda.
Wtem ze zbocza pobliskiego wzgórza zjechali Kurik i Berit w pełnym galopie.
- Gotuj się! - zawołał Kurik, wyciągając swą straszliwą broń, kolczastą kulę na łańcuchu i drągu. - Mamy towarzystwo!
- Sephrenio. schowaj się hotele
kielce z Flecikiem za tamtymi głazami! - krzyknął Sparhawk. - Talenie, zabierz juczne konie! - Obnażył miecz i wysunął się na czoło, nim pozostali zdołali sięgnąć po swoją broń.
Napastników było około pięćdziesięciu. Pojawili się na szczycie wzgórza i popędzili w dół. Stanowili dziwaczny oddział - gwardziści w czerwonych mundurach jechali wraz ze Styrikami odzianymi w zgrzebne tuniki i kilkoma wieśniakami. Wszyscy mieli pobladłe twarze i myjnia bezdotykowa nieobecne spojrzenia. Atakowali bez chwili wahania, chociaż stawiali czoło ciężko uzbrojonym Rycerzom Kościoła.
Drużyna Sparhawka rozdzieliła się, szykując do przyjęcia ataku.
- Za Boga i Kościół! - zawołał Bevier, wywijając halabardą. Spiął konia
ostrogami i wpadł prosto w środek atakujących. Sparhawka zaskoczył nagły manewr młodego cyrinity, ale szybko otrząsnął się i pośpieszył mu z pomocą. Okazało się jednak, że Bevierowi wsparcie nie jest potrzebne. Tarczą odparowywał agencja ciosy niezdarnie wyciąganych przez napastników mieczy, a jego halabarda śmigała w powietrzu zatapiając się głęboko w ciałach wrogów. Chociaż zadawał im straszliwe rany, spadali z siodeł bez krzyku. Walczyli i umierali nie wydając najmniejszego głosu. Sparhawk jechał za Bevierem, ścinając każdego, kto próbował zaatakować cyrinitę od tyłu. Prawie przepołowił mieczem gwardzistę, ale człowiek w czerwonym mundurze nawet nie jęknął. Następny uniósł miecz, aby ugodzić
tĹ‚umaczenia angielski Beviera w plecy, lecz Sparhawk z zamachem ciął go w głowę. Gwardzista spadł z siodła i legł w drgawkach na zbroczonej krwią trawie.
Kalten i Tynian oskrzydlili napastników i przedzierali się do środka, tnąc na prawo i lewo, a Ulath, Kurik i Berit przechwytywali nielicznych ocalałych, którzy próbowali uciec.
Wkrótce ziemia pokryła się ciałami w czerwonych mundurach i zakrwawionych białych, styrickich tunikach. Konie bez jeźdźców uciekały tĹ‚umaczenia przysiÄ™gĹ‚e z miejsca potyczki, rżąc w panice. Zazwyczaj w takiej sytuacji, gdy napastnicy widzieli, co przytrafiło się ich kompanom, uciekali bez chwili wahania. Jednakże ci ludzie o martwych twarzach bez wyrazu
wciąż atakowali. Obrońcy musieli wybić ich do nogi.
- Sparhawku! - zawołała Sephrenia. - Spójrz!
Czarodziejka wskazywała na szczyt wzgórza, z którego nastąpił atak. Stał tam koń niosący na grzbiecie wysoką, wychudzoną postać w czarnej szacie tĹ‚umaczenia prawnicze z kapturem, spod którego emanowała zielonkawa poświata.
- To coś zaczyna mnie już denerwować - powiedział Kalten. - Jeśli chcesz pozbyć się owada, najlepiej go rozdepcz. - Uniósł tarczę i spiął rumaka ostrogami. Ruszył galopem wygrażając uniesionym wysoko mieczem.
- Nie! Kaltenie! - krzyknęła Sephrenia głosem pełnym trwogi.
Jasnowłosy rycerz nie zwracał uwagi na jej ostrzeżenie. Sparhawk zaklął i pognał za przyjacielem.
Postać na szczycie wzgórza
agencja - tłumaczenia angielski - tłumaczenia przysięgłe - tłumaczenia prawnicze -
|